Hejka 🤍
Wow, pamiętasz mnie jeszcze? W dzisiejszym newsletterze dowiesz się, czemu mnie nie było i czy to koniec hossy, czy tylko korekta. Mem na dzisiaj i lecimy!

Gdzie byłam, jak mnie nie było? 💎
Ostatnie tygodnie były dla mnie nie tylko intensywne zawodowo, ale też pełne przemyśleń, które – choć dojrzewały od dawna gdzieś w tle – w końcu stały się na tyle wyraźne, że trudno je było ignorować.
Przyznaję bez bicia, zauważyłam, że moje zainteresowania z czasem zaczęły się zmieniać. Nadal fascynuje mnie świat nowych technologii, kryptowalut i cyfrowych trendów – to się nie zmieniło – ale rzadziej patrzę na nie wyłącznie przez pryzmat inwestycji czy finansowego potencjału. Zamiast tego, zaczęłam dostrzegać, jak bardzo interesuje mnie psychologiczna strona funkcjonowania w cyfrowym świecie (zarówno jako twórca, jak i konsument), jak wpływa na nasz dobrostan, nasze decyzje, emocje, portfel czy relacje. Nawet na studiach staram się przemycać te zajawki – przez najbliższy miesiąc będę pisać esej naukowy o relacji ludzi z technologią (trochę jak w filmie Her, który wczoraj sobie odświeżyłam i nadal polecam).
Nie pisałam do Ciebie przez chwilę, ponieważ nie wiedziałam, o czym właściwie chcę pisać. Wiem, że mogłam dać znać, ale prawdę mówiąc, każde tłumaczenie brzmiało dla mnie sztucznie. As simple as that, potrzebowałam sporo przestrzeni, żeby to sobie poukładać. Może na tym polega przyszłość – może jej największą wartością jest to, że pozwala nam zmieniać się razem z nią. Bez presji, że wszystko musi być jasne od razu i bez konieczności trzymania się kurczowo tego, co już znane. IDK… :D
Od teraz tematy, które znajdziesz w moich listach do Ciebie, będą oscylowały wokół psychologii – tej ludzkiej, ale też cyfrowej. Sama nie wiem, co przyniesie przyszłość, więc nie zapowiadam konkretnych wątków. Z pewnością nie zabraknie analizy rynku krypto i nowych technologii, ale pozwalam sobie na dużą swobodę w dobieraniu ciekawych trendów, którymi chcę się z Tobą podzielić. Mam nadzieję, że brzmi to ekscytująco, a nie przerażająco. :)
Dzięki, że jesteś. :) I że dajesz mi przestrzeń, żeby moje treści mogły razem ze mną dojrzewać i ewoluować. :)
Wracam od razu z pompą, bo dzisiejszy dzień to powtórka z pandemicznego załamania rynku! :o
Co wydarzyło się w tym tygodniu w świecie technologii? 📲
Nie przesadzę, jeśli napiszę, że ostatni raz coś takiego widziałam w czasie pandemii. To była moja pierwsza bessa – pierwszy raz, kiedy naprawdę poczułam, co oznacza krach na rynku. Teraz mam deja vu, tylko powód nieco inny: Trump i jego nowe globalne cła.
Pewnie wiesz o tym, że 2 kwietnia, w tzw. „Dniu Wyzwolenia” prezydent USA ogłosił szerokie taryfy na import praktycznie ze wszystkich stron świata – m.in. z Chin, UE, Japonii, Korei i Indii. Inwestorzy spanikowali – nie tylko dlatego, że same cła są dotkliwe, ale dlatego, że wchodzimy w klimat wojny handlowej, która może rozbić globalne łańcuchy dostaw i ostudzić gospodarkę.


Ostatnim razem, gdy do Ciebie pisałam (ojj jakieś 2-3 miesiące temu?) tak prezentowały się nastroje rynkowe. A zobaczmy, jak to wygląda teraz. Ciekawe jest to, że już wtedy na rynku akcji były pewne sygnały strachu, podczas gdy na rynku krypto szalała chciwość. Czy jakaś korelacja tu zaszła? Tego nie wiem.

Nie ma wątpliwości, że mamy szalony dzień, mocne spadki, a strach opanował większość inwestorów. Główne indeksy w USA zaliczyły najgorszą sesję od czasów COVID-u. S&P 500 spadł o prawie 6%, Dow Jones stracił 2231 punktów (czyli 5,5%), a Nasdaq runął o 5,8%. Na % patrz z przymrużeniem oka, bo update’uję ten list co 30 minut, ale pewnie wieczorem będą to inne dane. :D
W Europie sytuacja wcale nie wygląda lepiej – DAX mocno zanurkował, a FTSE 100 spadł o 6%, osiągając najniższy poziom od roku. Ogólny klimat? Nerwowy, niepewny, z wyraźnym wzrostem awersji do ryzyka. Wybrałam sobie mocny moment na powrót (no bo jest o czym pisać!).
Z kolei japoński indeks Nikkei 225 stracił ponad 7,3% na otwarciu dzisiejszej, poniedziałkowej sesji, pogłębiając jeszcze spadki z piątku. To największy dzienny zjazd tego indeksu od globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku! A Nikkei to nie byle co – w końcu to jeden z najstarszych i najważniejszych indeksów akcji na świecie.
Na Tajwanie z kolei indeks Taiex odnotował największy spadek w historii. Regulator finansowy wprowadził nawet ograniczenia w krótkiej sprzedaży, żeby spróbować ustabilizować sytuację. Tajwan to kluczowy gracz w światowym łańcuchu dostaw technologii (czytaj: chipy i półprzewodniki), więc każde załamanie tam ma bezpośredni wpływ na cały sektor nowych technologii. Indeks Hang Seng w Hongkongu również zaliczył mocny spadek – ponad 9% w dół. Akcje chińskich gigantów technologicznych, takich jak Alibaba i Baidu, straciły po ponad 12%, a inwestorzy zaczęli masowo wycofywać się z ekspozycji na Chiny. Dla krypto i technologii to niezbyt dobry sygnał. Dlaczego? Bo Azja, a szczególnie Tajwan, Japonia, Korea Południowa i Chiny to regiony, które odpowiadają za lwią część globalnej produkcji technologii: półprzewodników, układów scalonych, elektroniki użytkowej i sprzętu sieciowego. Jakikolwiek szok w tym regionie to nie tylko lokalne załamanie – to globalne zaburzenie łańcucha dostaw, które może uderzyć w cały światowy przemysł.
Pamiętaj o tym, że inwestorzy z Azji są jednymi z największych graczy na rynku krypto. Wysoka zmienność, regulacje, rosnące napięcia geopolityczne – wszystko sprawia, że kapitał z tego regionu zaczyna „zwijać się” z ryzykownych aktywów. I nie chodzi tu o BTC czy ETH – sytuacja wpływa na cały sektor DeFi, NFT, tokeny infrastrukturalne i ogólnie web3, które często były silnie wspierane kapitałowo przez Azję. Czarne chmury kłębią się nad rynkiem nowych technologii.
Ciekawostka! Warto zwrócić uwagę na mniej oczywisty, ale bardzo znaczący aspekt zachowania azjatyckich rynków w ostatnich dniach: moment otwarcia sesji po długim weekendzie. Na przykład w Chinach Święto Qingming (znane również jako Święto Sprzątania Grobów) obchodzono od 4 do 6 kwietnia 2025 roku – giełda była zamknięta . Podobnie w Hongkongu 4 kwietnia z powodu tego samego święta. Czyli w sporej części Azji inwestorzy nie mieli możliwości „rozładowania” emocji w czasie rzeczywistym.
I tu wchodzi w grę klasyczny mechanizm psychologiczny: skumulowany stres i efekt opóźnionego reagowania. Inwestorzy, którzy przez kilka dni śledzili dramatyczne spadki w Europie i USA, mieli czas na pogłębianie obaw, analizowanie najczarniejszych scenariuszy i internalizowanie emocji. Ale nie mieli żadnego sposobu, by te emocje przetworzyć przez działanie – bo rynki były zamknięte. W efekcie, gdy poniedziałek przyniósł otwarcie giełd w Tokio, Hongkongu czy Tajpej, nastąpiło masowe odreagowanie emocji skumulowanych przez weekend. Decyzje były podejmowane nie tylko na podstawie chłodnej analizy sytuacji, ale też na bazie kilku dni narastającego napięcia, strachu i poczucia, że „lepiej sprzedać teraz, zanim będzie za późno”. Takie zachowanie mocno wpisuje się w znane z ekonomii behawioralnej zjawiska, jak loss aversion (niechęć/awersja do straty), panic selling czy social contagion – czyli podatność na zbiorowe reakcje, szczególnie w kontekście silnych emocji i braku dostępu do bieżącej kontroli nad sytuacją.
Na naszej rodzimej GPW też czerwono. WIG20 na otwarciu -6%, ponad 85% spółek na czerwono, a najgorsze straty sięgały 10–20%. Między godziną 15:15 a 16:15 wstrzymali dzisiaj notowania na wszystkich rynkach tłumacząc decyzję troską o stabilność i bezpieczeństwo obrotu. Jak poinformowano, od 16:15 do 16:30 trwała faza przyjmowania zleceń, a wznowienie notowań ciągłych nastąpiło o 16:30. Rano GPW ogłosiła „Exceptional Market Conditions” – czyli wyjątkowe warunki rynkowe, wywołane dużą zmiennością i aktywacją mechanizmów zabezpieczających dla większości instrumentów finansowych.
No i last but not least, król Bitcoin zjechał poniżej poziomu 80 000 USD (rano miałam chyba alert na 76k) – co samo w sobie jest sygnałem, że rynek wyraźnie stracił grunt pod nogami. W ciągu jednego dnia z rynku wyparowało niemal 600 milionów dolarów i to głównie w wyniku przymusowych likwidacji pozycji. System automatycznie zamykał zakłady inwestorów, którzy mieli otwarte pozycje z dźwignią – bo rynek poszedł w przeciwną stronę niż zakładali i nie byli w stanie utrzymać depozytów zabezpieczających. Wśród traderów widać odwrócenie nastrojów – jeszcze niedawno dominowały pozycje długie, napędzane wiarą w kontynuację hossy. Teraz rynek wpadł trochę w tryb defensywny. Mimo wszystko, Bitcoin nadal trzyma się jako lider – ma 62% udziału w całym rynku kryptowalut, jednak nie zmienia to faktu, że cała kapitalizacja rynku krypto spadła do 2,59 biliona dolarów. Ofc, są też tacy, którzy się cieszą. Doświadczone osoby wiedzą, że właśnie w takich momentach „krew na ulicach” daje najlepsze okazje. Widzę to po komentarzach na X, Discordach czy Telegramie – niektórzy wrzucają screeny z dokupionym BTC, inni rozkminiają, które alty i spółki właśnie weszły w „strefę promek”.
A co będzie dalej? Czy rynek jeszcze odbije czy przed nami okres bessy? To się okaże dopiero za kilka tygodni. Ale jedno jest pewne – największe transfery kapitału dzieją się właśnie wtedy, gdy emocje są największe. Tutaj ta korelacja jest bardzo widoczna. :)
Ufff, teraz przed nami parę wydarzeń ze świata new tech, które nie nawiązują do obecnej sytuacji na giełdach. Trochę trzeba odsapnąć, co?
💥 🛂 Polak stworzył fałszywy paszport z pomocą AI
Borys Musielak, polski przedsiębiorca technologiczny, opublikował na LinkedIn fałszywy paszport, który stworzył w kilka minut przy użyciu narzędzi AI. Dokument był na tyle realistyczny, że – jak sam twierdzi – mógłby zostać zaakceptowany przez wiele systemów KYC używanych przez fintechy i giełdy kryptowalut.
Eksperyment pokazał, jak łatwo dziś podrobić dokumenty tożsamości przy pomocy generatywnej AI – bez Photoshopa, bez specjalnych umiejętności graficznych. „Każdy proces weryfikacji oparty na zdjęciach jest już przestarzały” – ostrzega Musielak, wskazując, że deepfake’owe selfie i dokumenty mogą przechodzić przez systemy bez wykrycia. Największe ryzyko dotyczy platform, które polegają na podstawowych zdjęciach dowodu i twarzy użytkownika – jak Revolut czy Binance. Przestępcy mogą używać AI do zakładania fikcyjnych kont, wyłudzania kredytów i przeprowadzania ataków na infrastrukturę finansową.
Choć paszport stworzony przez AI nie miał chipu, mógł wystarczyć do podstawowych procesów onboardingowych. Dlatego eksperci apelują o modernizację weryfikacji – np. wdrożenie skanowania NFC lub autoryzacji sprzętowej. Zaledwie 16 godzin po publikacji eksperymentu, ChatGPT odmówił wygenerowania kolejnego dokumentu – zasady bezpieczeństwa zadziałały z opóźnieniem, ale mimo wszystko w końcu zadziałały. W kontekście prywatności na końcu newslettera poruszam temat tygodnia. 😁
💥 ❤️🔥 AI w świecie randek: przyszłość miłości czy cyfrowy cringe?
W nawiązaniu do mojego wystąpienia na Invest Cuffs, sztuczna inteligencja stała się najgorętszym tematem w branży randkowej, o czym świadczy tegoroczna edycja Social Discovery and Dating Conference w Nowym Jorku. Chociaż zabrakło gigantów takich jak Tinder czy Bumble, startupy i inwestorzy koncentrowali się wokół jednego pytania: czy AI zrewolucjonizuje sposób, w jaki się zakochujemy?
Niektóre aplikacje już eksperymentują. Francuska Gigi reklamuje się jako „AI wingwoman”, a startupy takie jak Rizz czy Sitch korzystają z dużych modeli językowych do wspierania użytkowników w rozmowach i dobieraniu par. AI może też pomóc w personalizacji, oszczędzaniu czasu, obsłudze klienta i zwiększaniu bezpieczeństwa. Ale entuzjazm nie jest powszechny. – Nie widziałam jeszcze AI, którą ludzie rzeczywiście chcieliby wykorzystywać w randkowaniu – zauważyła jedna z prelegentek. Inni wskazywali na ryzyko rozmycia granicy między ludzką więzią a technologiczną iluzją. Możesz mieć pewność, że bacznie obserwuję temat!
💥 👾OpenAI bije rekordy: 40 mld dolarów od inwestorów. Wycena? Większa niż Samsung
OpenAI właśnie zamknęła największą rundę finansowania w historii AI, pozyskując 40 miliardów dolarów od grupy inwestorów kierowanej przez SoftBank. Nowa wycena firmy? 300 miliardów dolarów – niemal dwa razy więcej niż jeszcze pół roku temu. To więcej niż wartość Samsunga, ASML, a nawet Hermèsa.
Za tą ogromną liczbą stoją konkretne fakty: rosnące przychody (ponad 12,7 mld dol. rocznie), miliony płatnych subskrypcji ChatGPT i ekspansja funkcji takich jak generowanie obrazów, filmów (Sora) czy pakiety korporacyjne.
Główne źródła przychodu to:
– abonamenty Pro
– ChatGPT w wersji dla firm
– licencjonowanie modeli AI
– nowe produkty oparte na generatywnej AI
Ten kapitał ma pozwolić OpenAI przyspieszyć rozwój i wejść tam, gdzie dotąd AI była nieobecna. Sam Altman zapowiada ekspansję na nowe sektory. Ciekawe, co planują. :D
💥🎂 50. urodziny Satoshi Nakamoto
5 kwietnia 2025 roku przypada symboliczna, 50. rocznica urodzin Satoshi Nakamoto – tajemniczego twórcy Bitcoina. Choć minęło już 15 lat od uruchomienia sieci, jego prawdziwa tożsamość nadal nie została potwierdzona. Portfel przypisywany Satoshiemu zawiera 1,096 miliona BTC o wartości ponad 91 miliardów dolarów. Co ciekawe, od 2010 roku nie wykonano z niego żadnej transakcji. Data 5 kwietnia również nie jest przypadkowa – tego dnia w 1933 roku w USA wprowadzono zakaz prywatnego posiadania złota. Bitcoin miał być odpowiedzią na taką politykę – wolny od cenzury, inflacji i centralnego nadzoru.
Z newsów, które przyciągnęły moją uwagę to by było na tyle, ale przed nami temat tygodnia. :)
Temat tygodnia
Prywatność to waluta? O tym, jak (nieświadomie) ją oddajemy i co to robi z nami
Do tego tematu zainspirowały mnie ostatnie ćwiczenia na psychologii społecznej. Omawialiśmy zagadnienie konfliktów społecznych i władzy, a prowadząca zapytała, co możemy uznać za zasób ceniony przez ogół lub pewną część społeczeństwa. Poza oczywistymi przykładami jak surowce, dostęp do opieki zdrowotnej czy nawet atrakcyjność fizyczna nikt nie pomyślał o prywatności (oprócz mnie :D).
No właśnie, na poziomie deklaracji większość z nas uważa prywatność za coś ważnego. Gdyby zapytać losowych ludzi na ulicy, czy chcą chronić swoje dane – odpowiedź niemal zawsze brzmi „oczywiście”. Jednak wystarczy popatrzeć na nasze codzienne zachowania: klikamy „akceptuj wszystkie” bez czytania, udostępniamy lokalizację „bo aplikacja tego wymaga”, logujemy się przez Facebooka albo Google „bo szybciej”. Zostawiamy po sobie cyfrowy ślad, który jest ogromny – i robimy to praktycznie nieświadomie. Ja też wciąż się na tym łapię.
I to nie zawsze dlatego, że jesteśmy leniwi albo nam nie zależy. Całe środowisko cyfrowe zostało bardzo precyzyjnie zaprojektowane tak, by prowadzić nas do tych konkretnych decyzji. Bazuje przy tym m.in. na mechanizmach poznawczych opisanych w ekonomii behawioralnej.
Oto kilka przykładów, które warto znać:
Default effect (efekt opcji domyślnej)
Jeśli coś jest ustawione jako domyślne, większość osób zostawi to bez zmian. Bo tak jest szybciej, bo „pewnie tak ma być”, bo nie chce się nam analizować.
Przykład? „Akceptuj wszystkie ciasteczka” – jako największy i najbardziej widoczny przycisk. Albo automatyczne włączanie śledzenia lokalizacji, które trzeba ręcznie wyklikać, jeśli chcesz się wycofać.
System (a raczej jego właściciele) wie, że większość z nas nie zmienia opcji domyślnych – i to wykorzystuje.
Choice overload (przeciążenie wyborem)
Zbyt wiele opcji powoduje… że nie wybieramy świadomie nic.
Kiedy ustawienia prywatności są rozbite na 27 mikrosekcji, z technicznymi nazwami i pozornym wyborem – często klikamy „dalej” albo „zgadzam się”, bo jesteśmy zmęczeni analizowaniem.
Decyzja przestaje być realnym wyborem – staje się odruchem.
Asymetria informacji
Platformy wiedzą o nas znacznie więcej, niż my wiemy o nich.
My nie wiemy, co dokładnie zbierają, jak łączą dane między aplikacjami, jak długo je przechowują. Ale one wiedzą, ile czasu spędzasz na konkretnym poście, jaki jest Twój rytm dnia, z jaką prędkością scrollujesz i jakie treści zatrzymują Twoją uwagę.
Ta nierównowaga pozwala systemom przewidywać i wpływać na nasze zachowania.
Nudge theory (teoria „szturchańca”)
To subtelne „podsuwanie” decyzji. Nikt Ci niczego nie każe, ale interfejs jest tak zaprojektowany, żebyś podjęła decyzję, która jest dla nich opłacalna.
Przykład? Platformy sugerujące szybkie logowanie przez social media, bo „to łatwiejsze”. Domyślne włączanie zgód marketingowych. Albo pozornie neutralne komunikaty typu „brakuje Ci już tylko jednego kroku do pełnej funkcjonalności”.
Nasze wybory stają się coraz mniej nasze. Działamy na autopilocie, w środowisku, które zostało stworzone po to, żebyśmy oddawali prywatność za „wygodę” – często nieświadomie. I to właśnie sprawia, że prywatność przestaje być decyzją – staje się stratą, której nawet nie zauważamy.
Prywatność staje się dziś nie tylko kwestią etyczną czy technologiczną, ale też poznawczą i emocjonalną. Nie chodzi już tylko o to, czy ktoś nas śledzi, ale raczej o to, czy my sami wiemy, gdzie przebiega granica między tym, co nasze, a tym, co już oddane systemowi.
Im częściej klikamy „zgadzam się”, „zaloguj przez Google”, „wrzuć na story”, tym częściej działamy na autopilocie. Zaczynamy żyć w przestrzeni, w której granica między naszym wyborem a sugerowaną ścieżką staje się płynna. Interfejs nie zmusza – on prowadzi. Ale prowadzi tak, jak mu się to najbardziej opłaca.
Z psychologicznego punktu widzenia to spore obciążenie.
Ciągłe wybieranie, filtrowanie, odpowiadanie, analizowanie – często pod presją czasu albo uwagi innych – prowadzi do tzw. zmęczenia decyzyjnego (decision fatigue). Czyli moment, w którym nasza zdolność do podejmowania rozsądnych, zgodnych z wartościami decyzji zaczyna spadać, bo psychika po prostu nie wyrabia. Łatwiej wtedy kliknąć „tak”, „dalej”, „udostępnij”, w końcu do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Mamy też „rozregulowaną” uwagę – bo wszystko dzieje się szybko, ciągle, w trybie „teraz albo nigdy” – i często tracimy po drodze kontrolę, tą prawdziwą, nie złudną.
Z perspektywy rynku? Dane są nową walutą, a nasze przewidywalne odruchy – nowym produktem. Każdy klik, każde zatrzymanie wzroku, każde wyszukiwane hasło – to mikroinformacje, z których da się ułożyć bardzo dokładny profil. Nie tylko tego, kim jesteśmy, ale tego, co zrobimy za chwilę.
Zresztą temat prywatności wchodzi również głęboko w relacje.
Weźmy choćby sharenting, o którym często wspominam jako pedagożka i mentorka Trampek na Giełdzie – dzielenie się wizerunkiem dzieci w internecie. Robimy to często z dobrych intencji: z dumy, z potrzeby dokumentowania, z miłości. Topowi influencerzy na całym świecie wrzucają słodkie fotki, rolki i tiktoki ze swoimi pociechami w tle, a konta parentingowe zdobywają nagrody w plebiscytach dla twórców internetowych. No właśnie, ale czy dziecko może wyrazić świadomą zgodę na obecność w przestrzeni cyfrowej? Czy wiemy, jak nasze „niewinne” posty będą funkcjonować za 10–15 lat? I czy mamy 100% świadomości, co dzieje się z tym, co udostępniamy? (Spoiler: nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, jak nasze treści zostaną wykorzystane). To jeden z przykładów na to, jak łatwo przyzwyczailiśmy się do odsłaniania swojej i cudzej prywatności w imię zarobku i tworzenia contentu.
Jakby co- to nie jest moralizowanie. :D Sama zadaję sobie różne pytania ponieważ działam w sieci. Nie chodzi o to, żeby teraz uciec do lasu i wyrzucić telefon do rzeki. XD Bardziej chodzi o to, żeby zatrzymać się choć na moment i odzyskać coś, co zaczęło wymykać się niepostrzeżenie. Nie wszystko musi być publiczne. Nie wszystko musi być udostępnione. Nie wszystko musi być przetwarzane przez Big Techy.
Ciekawa jestem Twojego zdania – jeśli masz ochotę, daj mi znać w odpowiedzi na ten list. :)
Mamy to! Dziękuję Ci, że tu jesteś i spodziewaj się wiadomości ode mnie w następny poniedziałek. (yepp, wracamy do tego!).
Przesyłam uściski i życzę Ci dobrego tygodnia. ✨
Jeśli uważasz, że moje treści są wartościowe, możesz postawić mi wirtualną kawę. Wystarczy kliknąć tutaj. Dzięki za Twoje wsparcie!
Kiedy następny newsletter zostanie wysłany?
Newsletter wysyłam od 3.09.2023r. co tydzień w poniedziałek o godzinie 20. Ale, czasami życie zaskakuje i zdarza się, że muszę wysłać go później. Informuję o tym na swoim Instagramie! Jeśli chcesz wgląd w poprzednie newslettery, odpisz mi na tego maila. :D
Jak się z Tobą skontaktować?
Wystarczy, że odpiszesz na tego maila! Dzięki temu masz gwarancję, że odpowiem Ci priorytetowo. Możesz również wysłać do mnie wiadomość na Instagramie. Znajdziesz mnie pod nickiem @futurevva.




