Kalendarium Eventów. Krypto. Praca, podróże i zdrowie psychiczne – jak to pogodzić?

Cześć w pierwszą niedzielę jesieni!
U mnie latko jeszcze trwa – ale przez ostatni tydzień. Dzisiejszy newsletter jest krótki, więc przeczytanie zajmie Ci chwilę. Zapraszam. :D

Co nowego w tym tygodniu? 🤨

W tym tygodniu niewiele się u mnie działo. Na rynku kryptowalut też dość spokojnie. Dlatego dzisiejszy list do Ciebie będzie nieco krótki, ale spokojnie – pracuję nad czymś ekstra!

No właśnie… w tym tygodniu zaczęłam pracować nad Kalendarium Eventów!

Okej, czym to kalendarium jest? :D

W środę rozmawiałam ze swoim szwagrem (a właściwie bratem mojego partnera, ale ponieważ jestem w związku od 7 lat, to właściwie już mówimy o sobie per szwagier i szwagierka), który jest tzw. degenem. Ziomek zarabia na air-dropach po kilkanaście tysięcy (o dropach będę też więcej tworzyć już niedługo), wyszukuje niszowe projekty i zna się na krypto lepiej niż większość ludzi, których miałam przyjemność poznać. Gadaliśmy o różnych wydarzeniach blockchainowych, w których warto wziąć udział (np. Token 2049 w Singapurze). Jest tego tak dużo, że ciężko się połapać – nawet takim osobom jak my, którzy siedzą w temacie właściwie na codzień. A ponieważ lubię planować, stwierdziłam, że sporządzę nam kalendarz eventów blockchainowych wartych uwagi.

Ale dlaczego miałabym zachowywać to tylko dla wąskiej grupy swojej rodziny? Gotowe kalendarium udostępnię Tobie (i innym osobom, które mnie obserwują) w Notion – będzie regularnie update’owane i nie będzie obejmować jedynie wydarzeń blockchainowych, ale także inwestycyjne (online oraz stacjonarne), które przykuły moją uwagę. Podam w nim szczegóły – gdzie, co i za ile. Ale to nie wszystko! Inną moją zajawką są festiwale i takie kalendarium też się szykuje. Choć oczywiście priorytetowe będą wydarzenia blockchainowe i inwestycyjne. Myślę, że skończę je jak już rozpakuję się w Portugalii, czyli niedługo! I będziemy mogli wspólnie planować, gdzie się wybieramy, bo możliwości jest naprawdę bardzo dużo.

No dobra, ale to inny temat, na inny newsletter. O czym będzie dzisiaj?

Cóż, nie działo się nic takiego, więc mam nadzieję, że łaskawym okiem spojrzysz na mniejszą ilość znaków w tym tygodniu. Będzie oczywiście o wiadomościach ze świat akrypto, a także o tym, jak pracuję nad tym, by praca zdalna i podróże nie drenowały mnie z energii, a raczej pozwalały zachować balans i spełnione życie.

Pojawiły się też polecajki i na końcu bardzo krótka prywata. That’s life – czasami dzieje się dużo, intensywnie i energetycznie. A czasami jest tak jak teraz: gdy żyję właściwie przeprowadzką i staram się cieszyć z każdej, ostatniej chwili w ukochanej Hiszpanii.


Co w nowych technologiach piszczy 👾

No dobra, to lecimy z tym:

💥 Gaming i krypto: pojawił się wyciek, który sugeruje, że Xbox bada integrację wirtualnych portfeli. Według dokumentów, które wyciekły z forum gier Resetera, Microsoft może opracowywać zestaw nowych funkcji dla swojej nadchodzącej konsoli do gier (Gen 10), w tym obsługę portfeli kryptowalut, czat głosowy i osiągnięcia graczy. System Xbox nowej generacji zintegruje sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe, które zostaną wykorzystane do generowania dialogów postaci w grze oraz poprawy liczby klatek na sekundę. Brzmi ciekawie i jest to z pewnością kolejna forma adopcji krypto, ale nie czeka nas to szybciej niż dopiero za parę lat – premiera nowej wersji konsoli do gier jest oczekiwana na rok 2028. Still, ciekawe info z tego tygodnia!

💥 Kwantowy komputer Google: nie wiem w jaki sposób ominęła ta informacja, ale trafiłam w tym tygodniu na to, jak wygląda kwantowy komputer. Google twierdzi, że zbudował komputer kwantowy, który potrzebuje 200 sekund na rozwiązanie problemu, który wszystkim superkomputerom zająłby pół wieku. Albo i 10 000 lat – różne źródła mówią różne rzeczy. Fakty są takie, że kwantowe komputery to kontrowersyjny temat i stwarzają nie tylko szanse, ale także i potencjalne zagrożenia: kwestie prywatności, ataki hakerskie na krypto oraz ogromne koszty. Niżej cute foto CEO Google (Sundar Pichai) z komputerem kwantowym. Wygląda niepozornie czy raczej jak nieposkromiona machina? ;) Jak myślisz?

 

Adopcja krypto na świecie: trafiłam też na ciekawy raport o tym, jak przebiega adopcja krypto na świecie. Wyniki zaskoczyły nawet mnie! Na pierwszym miejscu znajdują się Indie, Jest to dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Indie pobierają 30% podatku od zysków z kryptowalut. Ale jak widać, to ich nie powstrzymuje przed byciem TOP1. Jedynym krajem z Europy w TOP10 jest Ukraina. Polska nie została niestety nawet uwzględniona w raporcie, którego całość znajdziesz pod tym linkiem.

Dziwię się trochę, że nie było na liście Hiszpanii lub Polski. W Hiszpanii widziałam mnóstwo bitomatów, czyli inaczej bankomatów, w których możesz wymienić gotówkę na krypto lub odwrotnie. Możesz również płacić w krypto w różnych miejscach, np. w biurze nieruchomości. Z kolei w Polsce jest bardzo rozwinięta wiedza o krypto – nie mogę już znaleźć tego raportu CoinGecko, ale byliśmy chyba na 3. miejscu w Europie. Jednak jak widać, to wciąż za mało, by znaleźć się w TOP10 pod względem adopcji krypto.

To na dzisiaj tyle ze świata kryptowalut. Wybacz, że tych informacji nie jest dużo, ale to był spokojny tydzień, a ja zajmuję się teraz przede wszystkim zbieraniem materiałów z podróży, by w Portugalii zmontować kompleksowy filmik o życiu w Hiszpanii. No i psychicznie zbieram się do przeprowadzki. ;)

Zapraszam Cię teraz na…


Moje ostatnie wrześniowe polecenia!

Dzisiaj mam dla Ciebie polecenie samych artykułów. Jeśli nie lubisz czytać, już niedługo zaproszę Cię na swój kanał na YouTube i podcast. Będzie się działo, mam duże plany i ambicje.

Artykuły są dość stare, ale wciąż aktualne. Ostatnio robiłam przegląd moich treści i sprawdzałam, które wymagają odświeżenia. Na pewno będę je aktualizować, ale tymczasem możesz je przeczytać i wyciągnąć własne wnioski.

Pierwszy artykuł jest jednym z moich ulubionych, ponieważ działa na moją wyobraźnię – opowiada o inwestycjach miliarderów. Wiesz, milion nie tak trudno mi już sobie wyobrazić. Ale miliard? Znasz jakiegoś miliardera lub miliarderkę osobiście? Ja nie, choć chciałabym to zmienić. Oczywiście nie dążę za wszelką cenę do pieniędzy, bo ważniejsze jest dla mnie zdrowie, jednak lubię mierzyć daleko i ten artykuł motywuje mnie do dalszego rozwoju mojej kariery.

Kolejny artykuł jest o metaversie – dobry na start, jeśli w ogóle nie rozumiesz czym jest metaverse, jednak wymaga aktualizacji, za którą wezmę się już niedługo, jak tylko ponownie wpadnę w wir pracy. Bo uwaga – Hiszpanię do pracy oceniam 3/10! Do wypoczynku i zabawy 10/10, ale produktywność tu leży. Więcej Ci o tym opowiem w odcinku na YT.

I ostatni artykuł jest bardzo krótki, a opowiada o wilkach z Wall Street – ale nie tym filmie, tylko rzeczywistych inwestorach czy traderach, którzy zarabiali wtedy, gdy inni tracili.

Dużo czytania, I know. Ale wybierz ten artykuł, który interesuje Cię najbardziej! Albo je wszystkie – naprawdę nie są długie.

Miliarderzy

Metaverse

Wilki z Wall Street

 


 

Praca, podróże i zdrowie psychiczne – jak to pogodzić?

Jesteś team jesień czy lato? Ja kocham lato całym sercem, za wszystko: za krótkie sukienki, za ciepło promieni słonecznych na twarzy, za długie dni i ciepłe noce, świeże owoce i warzywa, uśmiechniętych ludzi. Lato w Hiszpanii było jedną z lepszych decyzji w moim życiu. Boli mnie na samą myśl, że spędzam tu ostatnie dni. Poznałam tu znajomych, znalazłam swoje ulubione miejsca i zakochałam się (I mean, naprawdę się zakochałam) w klimacie i swobodzie, z jaką ludzie tu żyją. Jak oni korzystają z życia! Jest to niezwykle budujące i po prostu piękne. Niezależnie od wieku – chodząc do klubu na hiszpańskie potańcówki, bawili się i 20-latkowie i 80-latkowie. Przedział wiekowy nie ma tu znaczenia, nie ma sytuacji, że coś „nie wypada”. Oczywiście nie chcę generalizować, bo nie poznałam wszystkich ludzi, którzy żyją w Hiszpanii, ale to, co zdążyłam zauważyć przez te 4 miesiące to sporo zdrowego hedonizmu, czyli szukanie przyjemności w codziennym życiu. Nauczyłam się od nich bardzo dużo: dużo tolerancji do siebie, dużo luzu w konwenansach społecznych, dużo doceniania codzienności i pamiętania o tym, że praca i pęd za karierą to nie jest najważniejsze. Spędziłam tu tak piękny czas, że bardzo żal mi wyjeżdżać, choć wiem, że czekają mnie nowe przeżycia. Już sprawdzam loty w 2024, by wrócić tu chociaż na tydzień! Wiem jednak, że dłuższy pobyt w Hiszpanii jest odległy – plan na kolejną dłuższą podróż obejmuje już zakup większego samochodu i podróż w drugą stronę, w okolice Skandynawii. Choć będę usilnie namawiać mojego partnera na szybszy powrót do Hiszpanii, bo zostawiam tu spory kawał mojego serca.

No właśnie, ale jak pogodzić pracę zdalną ze zdrowiem psychicznym? Wiele dobrego mogę napisać o Hiszpanii, ale na pewno nie napiszę Ci, że to kraj, który służy pracy. Co to, to nie! Zabawa, swoboda – to chyba najlepszy kraj w Europie, by to poczuć. Ale praca? Tu nikt nie spieszy się do pracy. Poznałam sporo osób, które zakończyły edukację w wieku 16 lat i teraz wiodą życie zabawowiczów – pracują na barze, a gdy nie pracują – imprezują. Taki styl życia nie jest dla mnie, więc jeśli chodzi o pracę, w Hiszpanii było trudno o ten work-life balance. Mieszkanie nie było dostosowane do pracy (jego zdjęcia będą w filmiku na YT), pogoda przez większość czasu dawała w kość: na plażowanie super, na pracę niekoniecznie. W dodatku w pobliżu nie było ANI jednego miejsca odpowiedniego na coworking. Dopiero ponad 3h drogi znalazłam w Walencji świetną kawiarnię, która miała regulowane biurka, monitory i ogólny space do pracy. Zresztą, jak będę wracać na dłużej do Hiszpanii to właśnie prawdopodobnie do Walencji.

Wiesz, choć myślę o byciu miliarderką, nie jestem osobą, która będzie niszczyć swoje zdrowie dla pracy. Wolę działać w swoim tempie, z dużym skupieniem na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Dlatego dodaję posty czy relacje na Instagramie wtedy, kiedy mi się podoba: bo nie chcę być kolejną twórczynią, która zachorowała na depresję przez to, że wymagała od siebie więcej niż mogła. Lubię sprawdzać swoje granice, ale później się regeneruję. Wiem, że przez to moje konto rozwija się wolniej, ale czy to jest aż tak duży problem? Dla mnie nie. A przy tym nie czuję, że coś muszę. I chyba o to chodzi.

Zmęczenie i wypalenie może dopaść Cię nawet, gdy kochasz swoją pracę. O tym wciąż mało się mówi, ale tak jest. I ja, choć uwielbiam to, co robię na codzień, lubię działać przede wszystkim we własnym tempie. Chcę czuć, że to ja decyduję co robię – a nie moja praca.

Gdy czułam się przebodźcowana i zmęczona, stosowałam kilka drobnych zabiegów, które mi pomagały. Oczywiście cyfrowy detoks był pierwszym game changerem, ale jeśli nie masz na niego czasu, spróbuj chociaż postawić na aktywność na świeżym powietrzu. Ja w Hiszpanii bardzo dużo czasu spędzałam na prawie pustych plażach, bardzo blisko w kontakcie z naturą. Nic mnie tak nie uspokaja jak morze czy las. Czytałam mnóstwo badań o tym, że przebywanie w naturze (i nie chodzi o ekstremalne wycieczki po 50 km po górach – jeśli tak lubisz to spoko, ale sam spokojny i uważny spacer po lesie czy nad jeziorem wystarczy) pomaga w redukowaniu stresu, poprawia nastrój, zwiększa kreatywność, uspokaja umysł, który jest ciągle bombardowany informacjami, zmniejsza objawy lęku i nerwicy oraz poprawia jakość snu. Ja u siebie zauważyłam te wszystkie benefity i dodatkowo, poczucie bliskości z naturą daje mi dużą satysfakcję, wdzięczność i docenienie nawet najmniejszych stworzeń, które korzystają z tych samych zasobów naszej planety. Może brzmi to nieco oklepanie, ale jeden dzień z naturą w tygodniu robi mi ogromną różnicę – sprawia, że potrafię z dystansem spojrzeć na swoje działania i odświeża mój umysł. Nawet wczoraj spędziłam cały dzień na plaży offline. I zawsze po takim wypadzie czuję ogromy boost energii do działania. Choć aktualnie przeplata się to ze smutkiem, że opuszczam już swój ulubiony kraj. Kiedyś bliska osoba (ze starszego pokolenia) zapytała mnie: czy warto coś zmieniać, jeśli jest to dobre? Odpowiedziałam wtedy, że skąd mam wiedzieć, że nie czeka na mnie coś lepszego? I jak mam docenić to, co jest dobre, jeśli tego choć na chwilę nie stracę? Gdybym wiedziała, że zostaję w Hiszpanii na resztę mojego życia, nie czułabym się szczęśliwa, a raczej przytłoczona i zmęczona. Bez zmian, nie ma rozwoju – nawet jeśli czasami te zmiany są trudne emocjonalnie. A chyba właśnie takie zmiany, które są dla nas trudne, rozwijają nas najbardziej.

Jeśli masz swoje sprawdzone metody na pogodzenie pracy zdalnej z podróżami i pracą, koniecznie odpowiedz na tego maila i podziel się ze mną swoimi wskazówkami. Jestem też ciekawa, czy Tobie również jest przykro, gdy wyjeżdżasz z danego miejsca? Czy tylko ja jestem tak sentymentalna? ;)


 

Jeśli uważasz, że moje treści są wartościowe, możesz postawić mi wirtualną kawę. Wystarczy kliknąć tutaj. Dzięki za Twoje wsparcie!